Nie umiem się jakoś pozbierać. Wziąć w garść i wrócić do zwykłego optymizmu, codziennej radości, gęby roześmianej bez powodu. Nie, nie chodzę jak potępieniec czy gradowa chmura, śmieję się, gdy zdarzy się coś zabawnego, ale kiedy zostaję sama… eh. To chyba nie jest zwykła faza na “niech-mnie-ktoś-przytuli”. Czyżby pustka rozgościła się na dobre…?
Still empty
sobota, 12 lipiec 2008 autor: dziewczyna