Kanały:
Wpisy
Komentarze

erase and rewind.

Dlaczego ja przynoszę ból? Dlaczego ranię tego Najwazniejszego? Dlaczego życie jest tak podłe, tak niesprawiedliwe, dlaczego stawia w sytuacjach bez dobrego wyjścia…? Dlaczego znika coś, na czym opierałam podstawy swojego całego mikrokosmosu… Dlaczego mój każdy wybór, każdy sposób wyjścia z tej sytuacji oznacza czyjś żal, zranienie kogoś, czyjeś nieszczęście? Dlaczego to ja muszę podjąć tę decyzję? Dlaczego nie mogę po prostu zniknąć, rozpłynąć się, wyparować, nie tylko z tego świata, ale i z pamięci, myśli, wspomnień wszystkich tych, którzy mnie znali?

Lepiej by było, gdyby mnie nigdy nie było…

miło. kolejny dzień, kolejne dowody na to, jak bardzo do niczego się nie nadaję. pewnie będzie ich jeszcze parę w najbliższym czasie. po co ja komu? chciałabym móc się gdzieś zaszyć. na dobre. skoro nie jestem w stanie stać się nikim ani niczym sensownym, to przynajmniej zeszłabym z oczu i nie rozczarowywała wszystkich po kolei.

ech.

jest mi źle, źle, ŹLE, cholernie źle, smutno i przykro! wyć mi się chce. i piszę o tym tutaj. jestem żałosna. nic dziwnego, że zawsze zostaję sama. taka karma, ech…

Zmierzchem…

Miałam być silna siłą wiośnianą, kwitnącą, budzącą życie. Miałam być uśmiechnięta, ciesząc się podmuchami wiatru i promieniami słońca. Miałam być radosna, dla siebie, dla Nich… dlaczego więc radość gaśnie wraz ze zgaśnięciem słońca? Dlaczego wieczorami, moimi ukochanymi wieczorami, tak łatwo zgasić mój płomyczek? Dlaczego noc, moja ukochana noc, przynosi kolejne ciche łzy?

I dlaczego kilometrów jest aż tyle…

wiosna.

Przyszła.  Ze słońcem, z kwiatami, śpiewem ptaków… i od razu łatwiej żyć. Ciężko utrzymać grobową minę, gdy cały świat pięknieje i śmieje się do Ciebie. Tylko… tylko czasem, wieczorem, gdy słońce już zajdzie, kwiaty schowają płatki, a ptaki usypiają, robi się tak zimno… tak bardzo zimno…

I nie ma nikogo, kto ogrzałby swoim ciepłem.

pełzakowaty dopalacz

“…Boże, którego nie ma,
nie daj, żebym zrobiła krzywdę
człowiekowi.

Niech mi wpierw odpadnie ręka,
niech mnie spali
piorun.”
A. Sz.

A tak w ogóle, to chyba idzie kuu lepszemu. Wreszcie. Wczoraj było całkiem dobrze, dzisiaj też… lubię z Nim pogadywać, nawet jeśli chodzi o wskazówki co do gry komputerowej:)

Wciąż ostatnio czytam. Dzisiaj, dla odmiany, zapoznałam się z czymś w ojczystym języku. Ale to lektura z rodzaju tych, o których rozmyśla się w duszy i refleksji na jej temat nie wypuszcza na światło dnia. Nigdy. Chyba, że Jedna, Jedyna Osoba mająca do nich prawo, zapyta.

Żyję dalej. Pełznę naprzód, mały robaczek w wielkim świecie. Zobaczymy, czy daleko dopełznę. I ile rozkosznych (ciekawe, czy to przeczytasz, bo to oczko ;) jest do Ciebie ;) ) Małych Szczęść spotkam na drodze :)

enough…

“…z osobą towarzyszącą.”

Nie mam, kutwa, osoby towarzyszącej. Po cholerę świat uparł się, by mi o tym wciąż przypominać?

“Jedwab”

“Chcę powiedzieć tylko, że
całe piękno które w Tobie tkwi
Takie jest,
Póki jest nietknięte
Całe piękno, cała biel
Taka jest
Póki jest nietknięta.

Lepiej będzie Ci, może,
Aniołem zostać
Śmiechem swoim
Wypełniać kundlom sny…”

Właśnie.
Tak w ogóle, to smutno mi. I źle. I samotnie.
I idę spać.

ucieczka.

“A ty mnie na wyspy szczęśliwe zawieź,
wiatrem łagodnym włosy jak kwiaty rozwiej, zacałuj,
ty mnie ukołysz i uśpij, snem muzykalnym zasyp, otumań,
we śnie na wyspach szczęśliwych nie przebudź ze snu.

Pokaż mi wody ogromne i wody ciche,
rozmowy gwiazd na gałęziach pozwól mi słyszeć zielonych,
dużo motyli mi pokaż, serca motyli przybliż i przytul,
myśli spokojne ponad wodami pochyl miłością.”

K. I. G.

Tak mało wiary, radości, pewności…

Tak dużo niechęci i niesmaku do siebie.

Eh.

Starsze wpisy »